WYWIAD Z PANIĄ DYREKTOR BARBARĄ STEPNOWSKĄ

-Dzień dobry. W związku ze zbliżającym się Dniem Edukacji Narodowej postanowiłyśmy przeprowadzić wywiad z Panią Dyrektor. Czy zechce nam Pani odpowiedzieć na kilka pytań?

-Proszę bardzo.

 

-Może na początek opowie nam Pani króko o sobie - co robiła Pani wcześniej przed aktualną pracą?

-Co robiłam wcześniej przed aktualną pracą? Jestem absolwentką I LO im. gen. Józefa Bema w Ostrołęce - profil humanistyczny. Po liceum poszłam na studia do Łodzi. Studiowałam na Uniwersytecie Łódzkim na kierunku filologia romańska. Studiowałam język francuski, ale także poznałam dość dobrze język włoski. Z tym, że z językiem włoskim w tej chwili nie mam do czynienia… Po studiach zaczęłam pracę w ostrołęckich szkołach: II Liceum Ogólnokształcące, Społeczne Liceum im. Królowej Jadwigi- obecnie klasyczne, Szkoła Podstawowa nr 3 w Ostrołęce. Od 1996 r. zaczęłam pracę w Czwórce i pracuje tu do dziś. Przez 10 lat byłam wicedyrektorem w naszej szkole, a teraz jestem dyrektorem.

 

- Czym zajmuje się Pani jako dyrektorka, czy może nam Pani przybliżyć swoją pracę?

- Mój zwykły dzień pracy zaczynam od przeglądania poczty, co na dany dzień jest do zrobienia albo planuję prace na kolejne dni. Dyrektor szkoły musi mieć nadzór nad cała szkołą- każdą formą jej działalności. Musi znać prawo oświatowe i zgodnie z tym prawem działać. Jestem odpowiedzialna za przygotowanie arkusza organizacji pracy szkoły na dany rok szkolny. Bez tego szkoła nie mogłaby funkcjonować. Wszystkie sprawy finansowe związane ze szkołą, kwestia zatrudnienia - to są właśnie zadania dyrektora szkoły. Oczywiście nie robię tego wszystkiego sama. Mam wspaniały zespół kierowniczy oraz pracowników administracji i obsługi, którzy mnie we wszystkich działaniach wspierają. Oczywiście każdy ma swoją część do zrobienia, regularnie się spotykamy, omawiamy najważniejsze kwestie i ustalamy wspólne działania. Zadaniem dyrektora jest też to, by dbać o dobrą atmosferę pracy w szkole. Może nie zawsze jest to łatwe, ale zawsze się staram. Wiadomo, że gdy atmosfera jest dobra, to się z chęcią przychodzi do pracy i znacznie lepiej wykonuje swoje obowiązki.

 

-Co chciałaby Pani zmienić w naszej szkole?

-Chciałabym, żeby zainteresowanie naszą szkołą rosło. Od dwóch lat obserwujemy, że jest troszeczkę mniejsze zainteresowanie niektórymi kierunkami, np. hotelarstwem…☹. Będę się starać robić wszystko, by stwarzać lepsze warunki do nauki w szkole. Wkrótce ma powstać nowa pracownia technika technologii żywności- specjalność cukiernik. Będzie to pracownia finansowana z projektu. Chciałabym poprawić jakość nauczania poprzez odnowę bazy szkoły, większą współprace szkoły z pracodawcami. Moim ogromnym życzeniem byłoby wybudowanie boiska szkolnego *śmiech*, ale na to nie mam najmniejszych szans. Chciałabym, aby kadra pedagogiczna pracująca w szkole stale podnosiła swoje kwalifikacje.

 

-Dlaczego Pani wybrała ten zawód?

-Zawód nauczyciela? To co powiem, będzie pewnie dla was oklepane, ale już jako dziecko prowadziłam dzienniki lekcyjne, uczyłam te moje biedne lalki.  Po prostu nie wyobrażałam sobie innej pracy. Praca w szkole zawsze mnie pociągała, w wieku 6-7 lat wydawała mi fajna. Myślę, że mam dobry kontakt z młodzieżą, więc chyba się w tym sprawdzam. Tak mi się wydaje.

 

-Jakie przeszkody na drodze spotyka dyrektor szkoły?

-No cóż… Dyrektor szkoły musi sobie poradzić w różnych sytuacjach. Sprawy kadrowe, finansowe, potrzeby pracowników, rodziców, uczniów powinny być w jak największym stopniu zaspokojone, a niestety nie zawsze możemy zadowolić wszystkich. I nie chodzi tu tylko o pieniądze. Teraz mamy okres zachorowań, trzeba zrobić zastępstwa dołożyć wszelkich starań, żeby po prostu szkoła funkcjonowała. Są to rzeczy, które dla was uczniów nie są widoczne na co dzień a widzicie już tylko efekty naszej pracy. Dobra współpraca z ludźmi jest dla mnie bardzo ważna bo w pojedynkę nie da się być dyrektorem. Myślę, że jestem osobą w miarę kontaktową, z którą można ustalić pewne rzeczy i dojść do porozumienia. Raczej tu żadnych przeszkód i problemów nie ma. Chyba, że o czymś nie wiem! *śmiech*

 

-Wiemy, że ma Pani masę obowiązków. Nie ma Pani czasem dość?
-Mam! *śmiech* Myślę, że jak każdy mam swoje „górki” i „dołki”. Oczywiście te „dołki” nie powinny wpływać na jakość mojej pracy. Myślę, że czasem każdy ma wszystkiego dość. Szczególnie,  gdy jest dużo obowiązków, a dodatkowo pojawiają się nowe, gdzie odpowiedzialność dyrektora jest ogromna. Mam na myśli te związane z pandemią.


-Boi się Pani korona wirusa?
-Powiem tak: na pewno nie chciałabym, aby moi bliscy chorowali. Mam trójkę dzieci i nie chciałabym, aby któreś z nich zachorowało. Jest to dla nas wszystkich nowa sytuacja. Ale nie możemy odciąć się od całego świata, bo się nie da. Podczas zdalnego nauczania cały czas pracowałam stacjonarnie. W wakacje nie miałam za dużo urlopu, więc z ludźmi się stykałam i stykam cały czas. Okazuje się, że jest to wyznacznik naszych czasów i trzeba się przyzwyczaić do tego, że jakieś choroby będą się pojawiać. Nie dajmy się temu wszystkiemu zwariować, zachowajmy zdrowy rozsądek, ale dbajmy o siebie i innych.

 

-Czy szkoła jest przygotowana na zdalne nauczanie w razie potrzeby?
-*śmiech* Pytacie jak Pan minister lub kuratorium! Czy szkoła jest przygotowana? Jeśli powiem, że nie, to wypadnę blado jako dyrektor. Szkoła jest przygotowana na tyle ile jesteśmy w stanie. Ogromna większość z was ma dostęp do internetu i do komputerów. Jeśli chodzi o sprzęt, to myślę, że damy radę. Jednak niezależnie od tego, co by szkoła robiła, to mimo wszystko nie jest to stan normalny i nie wpływa dobrze na naszą psychikę. Po jakimś czasie mamy wszystkiego dość i to jest normalne.


-Skąd wzieło się Pani zamiłowanie do języka francuskiego?
-W tym miejscu powinnam podziękować moim nauczycielom, bo to dzięki nim zainteresowałam się językiem francuskim W pierwszej klasie liceum, miałam lekcje z panem Profesorem Bodakiem. To był wielki entuzjasta języka francuskiego! Potem była pani Teresa Pieńkowska, która uczyła mnie języka francuskiego od klasy drugiej. Ona rozmiłowała we mnie miłość do języka francuskiego i kultury francuskiej. Decyzja o studiowaniu języka francuskiego zapadła jednak dopiero na początku klasy maturalnej i tego nie żałuję. Jest to język można powiedzieć unikatowy. Inni mówią, że trudny, ale ja myślę, że nie jest wcale trudniejszy niż inne języki obce. Jedyne co jest trudne - to może wymowa. Wielu moich uczniów całkiem nieźle sobie radziło z tym językiem, z sukcesem podchodzili do matury.


-Była Pani we Francji, by usłyszeć żywy język francuski?
-W poprzednich latach, gdy nie byłam jeszcze wicedyrektorem, organizowałam dużo wycieczek do Francji. Kilka razy do Paryża, dwa razy byłam współorganizatorem wycieczki na Lazurowe Wybrzeże. Ja i młodzież mieliśmy okazję takiego żywego francuskiego posłuchać. Byłam też w czasie studiów na stażu miesięcznym na południu Francji, wyjeżdżałam też jako nauczyciel. Myślę, że to mi dużo dało: Poznałam nie tylko język, ale również kulturę Francji z innej strony.


-Jakie inne kraje Pani zwiedziła?
-Nie było tego aż tak dużo. Byłam w Hiszpanii. Na wycieczce szkolnej w drodze do Francji zwiedzaliśmy również Amsterdam i Brukselę. Byłam w Niemczech, Szwecji, we Włoszech, Monako, Austrii, Finlandii, Estonii, na Słowacji, Litwie i Łotwie oraz w Czechach. To by było na tyle. Marzę o wycieczce do Stanów Zjednoczonych.


-Trudno pracować z uczniami takimi jak my?
-Na pewno nie wyobrażam sobie pracy w szkole podstawowej. Wydaje mi się, że nie miałabym wystarczająco cierpliwości do młodszych uczniów. Planując swoją karierę zawodową nigdy nie myślałam o tym, że miałabym pracować w szkole podstawowej. Myślę, że nie nadawałabym się do takiej pracy. Lubię pracować z taką młodzieżą jak wy. Wydaje mi się, że łatwiej do was dotrzeć. Przychodzicie do nas już troszkę ukształtowani, a my tylko dokładamy swoje. Świetnie mi się pracuje z taką młodzieżą, jak wy!


-Jaki był Pani ulubiony przedmiot w szkole?
-W szkole podstawowej na pewno język polski. To co mi zawsze szło gorzej to była matematyka i plastyka. Natomiast z pozostałych przedmiotów piątka zawsze była W szkole średniej - na pewno język francuski i ogólnie języki obce. Zawsze dobrze mi szły. Miałam język rosyjski, łacinę.


-Ma Pani jakieś motto życiowe/zawodowe?
-Kiedyś mnie zapytano o moje motto, to jak zaczęłam wymyślać... Na pewno robić wszystko tak, aby innym ludziom było ze mną dobrze. Nie sprawiać innym przykrości. Nie zawsze się to udaje, no ale po prostu postępować tak, jak to się mówi: żeby inni przeze mnie nie płakali. Zgodnie ze swoim sumieniem i wartościami oczywiście.


-Jak Pani spędza czas wolny od pracy? Co jest Pani ukrytą pasją/hobby?
- Bardzo lubię słuchać muzyki. Nie wyobrażam sobie dnia bez włączenia radia. To mnie nastraja pozytywnie na dzień w pracy. Powiedzmy, że chodzę na siłownię raz w tygodniu na pilates. Uwielbiam ćwiczenia relaksacyjne, które rozluźniają i wyciszają. Codzienny spacer z psem jest miłym obowiązkiem. Nie ma mowy, żebym na jakiś dłuższy spacer z nim nie poszła. Trzeba się dotlenić po całym dniu w pracy. Bardzo lubię podróże. W marcu byłam w górach i bardzo miło spędziłam tam czas. To był mój jedyny urlop w tym roku. Lubię obejrzeć dobry film, spotkać się z przyjaciółmi…


-Jaką pogodę i porę roku lubi Pani najbardziej?
-Nie będę wyjątkowa jeśli powiem, że niespecjalnie lubię deszcz i uwielbiam słońce. Każda pora roku ma swoje uroki. Moją porą roku, tzn. gdy mam urodziny, jest zima. Nie bardzo za nią przepadam, no chyba, że jest piękny śnieg. Generalnie lubię, jak jest ciepło, świeci słońce. Taka pogoda nastraja mnie pozytywnie do pracy. Wiadomo, że kiedy jest deszcz to nikomu się nic nie chce. Takiej typowo ulubionej pory roku to chyba nie mam. Za to teraz codziennie zachwycam się patrząc na drzewa, które zmieniają barwy. Polska, złota jesień jest cudowna!


-Lubi Pani gotować? jakie jest Pani popisowe danie?
-Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Chętnie gotuję dla mojej rodziny. W tej chwili moje dzieci praktycznie ze mną nie mieszkają, a mąż ma taki rodzaj pracy, że go na codzień w domu nie ma. No ale jak przychodzi weekend, to garnki na kuchenkę i gotuję . Na pewno robię dobre zupy, moje ulubione zupy krem. Ostatnio odkryłam, że można zrobić pyszną zupę krem z buraków. Przeważnie robię jakieś kotleciki, ryby bo to moja rodzina uwielbia. Myślę, że nie mam jakiegoś popisowego dania. Pewnie nie jestem tak zdolna jak Pan Zienkiewicz (), który pewnie się wam chwalił, że gotuje po trochu. To co robię do jedzenia, moja rodzina docenia i uważa, że jest smaczne.


-Na zakończenie wywiadu spytamy panią: Co doradziłaby Pani nauczycielom, którzy dopiero stawiają swoje pierwsze zawodowe kroki. Jak powinni sobie radzić z wyzwaniami, które czekają na nich na początku nauczycielskiej drogi?

-Ja jako nowy nauczyciel rozpoczynający pracę stawiałam szóstki uczniom na półrocze. *śmiech* Za wszystko co się dało! Wszyscy się ze mnie śmiali, mówili: ,,Ciekawe jak długo będziesz je stawiała''. Nie umiałam jeszcze oceniać. Myślę, że każdy rozpoczynający pracę nauczyciel powinien dostać ogromne wsparcie ze strony kolegów nauczycieli, tak jak dostałam je ja.  Kiedy zaczynałam pracę jako nowy nauczyciel, to Pani Dyrektor przydzieliła mi nauczyciela, który miał być takim moim wsparciem, pomocnikiem, mogłam się do niego zwracać z różnymi problemami i pytaniami. Myślę, że to jest bardzo ważne by młody nauczyciel dostał takie wsparcie.

 

-Dziękujemy bardzo za rozmowę i z okazji zbliżającego się Dnia Edukacji Narodowej życzymy Pani kolejnych sukcesów zawodowych i ciągłej satysfakcji z pracy.

 

CZWÓRECZKI PRESS 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   Zespół Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 2017/2018